Post
autor: Kuba Ciepły Guzik » 31 min temu
Chciałbym się jakoś merytorycznie odnieść do tej petycji. Nieprzesadnie jednak da się to zrobić, nie wspominając o sensie takiego działania. Zostaje zatem publiczny apel, bo prywatnych już dawno próbowałem.
Bayer. Jeśli chcesz być wysłuchany - musisz słuchać drugiej strony. W swoich postach jedziesz, i to często osobiście, po wszystkich - nawet po ludziach, którzy w przeszłości z Tobą współpracowali (choćby KOT kilka lat temu w przetargu na tramwaje). Stawiasz się w roli arbitra rzeczywistości, którym zwyczajnie nie jesteś. Ani Ty, ani ja, ani zresztą nikt inny nie zna się na całej krakowskiej komunikacji. Jedyny sposób, żeby osiągnąć coś sensownego to współpraca.
ZTP z Tobą nie współpracuje nie dlatego, że jesteś bojkotowany, tylko dlatego, że to nie ma sensu. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie, przed samym sobą - czy pracując w grupie na warsztatach zgodziłbyś się na nie do końca podobający Ci się układ? Bo uczestnicy ich jak najbardziej na kompromisy musieli chodzić (nieraz poważne).
Czy umiałbyš współpracować z członkami rad dzielnic, często mającymi bardzo stanowcze poglądy na temat komunikacji w ich dzielnicy (np. radny z Bieńczyc domagający się pozostawienia zarówno 9, jak i 52 w swojej dzielnicy)?
Na swoim fanpage stawiasz się niemal wyłącznie w roli krytyka, sędziego rzeczywistości. Nie dziw się, że nie jesteś traktowany jako partner, bo sam się tak nie zachowujesz. Na warsztaty zostali zaproszeni ci, którzy wnoszą coś merytorycznego do debaty o krakowskiej komunikacji miejskiej. Działalności PKK przedstawiać nie trzeba; KOT jest odpowiedzialny choćby za wywiady z kandydatami na prezydenta (2024), KRK organizuje Krakowskie Kongresy Miejskie. Każda z tych organizacji robi też gigantyczną ilość pracy drobnej lub zakulisowej, zwyczajnie jest to widoczne.
I tak jeszcze dorzucę - Twoje zaangażowanie naprawdę jest warte uwagi i myślę, że czy PKK, czy KOT osobę o takim wkładzie pracy przyjęłyby z otwartymi ramionami (choć doprawdy trudno się wypowiadać za dwie organizacje). Wymagałoby to jednak od Ciebie umiejętności miękkich, jak chodzenie na kompromisy czy odpuszczanie, a przede wszystkim - słuchania drugiej strony. Jeżeli podejdziesz do ludzi z otwartą głową, nie będziesz bezwzględnie forsował swoich pomysłów i zaczniesz działać merytorycznie, zamiast teoretycznie - nawet nie tyle "będą z Ciebie ludzie", co za kilkanaście lat będziesz przynajmniej powszechnie znany i szanowany. Bo nie jest sztuką tworzyć konflikty. Sztuką jest szukać wspólnych punktów i współpracować nawet z osobami, z którymi w znacznej części spraw się nie zgadza, a czasem też prywatnie nie lubi.
Ale czy będziesz umiał to zrobić?