Kaszmir pisze: wczoraj, 20:47
Oferta - gorsza. Brak "11" w stronę Ruczaju. Brak "50" więc w stronę Zabłocia czy Ronda Mogilskiego jest znacznie mniej kursów (międzyszczyt: 4/h zamiast 12, weekendy: 3 zamiast 9 - czyli 2/3 kursów mniej).
Ten argument możesz zaserwować w minimalnie zmienionej formie dla każdego węzła przesiadkowego w mieście. 220 na Kleparz to znacząca poprawa oferty w stronę Bonarki, tak chociażby (z 4 do kilkunastu kursów na godzinę). I spoko, jest to prawda, ale gdzieś to trzeba zbilansować, bo inaczej musielibyśmy ciągnąć linie aglomeracyjne przez pół miasta.
Kaszmir pisze: wczoraj, 20:47
Dystanse do przejścia - większe, zwłaszcza między tramwajami/"513" a przystankiem aglo na Teligi.
Za to jest przesiadka drzwi w drzwi z tramwaju na powrocie na przystanku Teligi. Coś za coś - nawet na Bieżanowskiej odległość do pokonania wynosiła ponad 100 metrów w obie strony, różnica jest, ale nie ogromna.
Jedynie z 513 różnica jest wyraźna, to prawda.
Kaszmir pisze: wczoraj, 20:47
Do tego brak możliwości łapania wszystkich autobusów z jednego przystanku co wg mnie jest kluczowe. Teraz np. pasażerowie z Wieliczki muszą wybierać między "204/224/301/304" a "244/274". Dawniej mieli wszystko w jednym miejscu. A przecież "204+244" stanowiły jedno, skoordynowane połączenie. Rozbito je na dwa słabe.
Jak duża grupa pasażerów realnie wybiera między tymi liniami? Zaryzykuję stwierdzenie, że bardzo niewielka.
Rolę duetu 204/244 jako głównego transportu dla górnej części Wieliczki już dawno przejęło częstsze i jadące do centrum 301. 244 jedzie 10 minut dłużej niż 204, nawet jeśli ucieknie, to szansa na to, że w ciągu 10 minut pojawi się 301 wynosi jakieś 50%, a 204 - ok. 40% (10/24). Zatem w jakoś 30% przypadków w ogóle będzie się opłacało w 244 wsiąść widząc ją na przystanku (a bardziej niż mniej prawdopodobne jest, że jazda nią będzie wolniejsza). Myślę więc, że strata z 244 na innym peronie jest marginalna.
274 pokrywa się z kolei w zasadzie tylko z 304, tyle że ona i tak jeździ co 10 minut, więc znowu straty są dość marginalne. 250 również nie odjeżdża z jednego peronu co reszta linii w stronę Łokietka, nie da się łapać w jednym miejscu 110/160 oraz 242/272, i tak dalej - czy jednak są to duże straty dla pasażerów, czy to po prostu inne potoki? Nie znam się na tyle, żeby to ocenić. Na podstawie dostępnych danych trudno mi jednak powiedzieć, że to ogromny problem.
Zresztą poniekąd sam tego doświadczam, bo jadąc z Alej do Zielonek najszybciej może być zarówno iść na Kleparz, jak i czekać na coś w stronę Krowodrzy. A tutaj grono zainteresowanych pasażerów jest znacznie większe. I tak naprawdę... niewiele to zmienia, to marginalny problem. Choć oczywiście różnica jest taka, że to czym jeżdżę jest punktualne.
Kaszmir pisze: wczoraj, 20:47
Taka zmiana pogorszyła też sytuację w "304" bo w zaistniałej sytuacji naturalne jest, że część dawnych pasażerów "244/274" wybiera "304". A przecież "trzysetka" od lat nie wyrabia i powinna mieć przegubowce. Było źle, jest jeszcze gorzej.
Czy 304 na pewno aż tak bardzo nie wyrabia w tym momencie?
Nie wiem. Nie jeżdżę tam i spodziewam się, że Ty też nie. Mimo wszystko jednak mam świadomość, że aksjomaty ważne 10 lat temu niekoniecznie sprawdzać się muszą dzisiaj. Popatrzę w KBR 2023 [jak ktoś chce mieć dostęp niech wyśle udipa do WGK - nie mam wersji którą mógłbym udostępnić], ale sądząc po braku wzmacniania podobnych relacji - całkiem możliwe, że to już przeszłość.
Bądź co bądź w ciągu ostatniej dekady ruszyło mocno SKA z biletem metropolitalnym, bardzo wzmocniono 179, Wieliczka dostała 301, a ciąg od Prokocimia Szpital - 503/513. Byłbym zdumiony, gdyby to nie miało wpływu na 304. Nie oznacza to, że mam pewność, że wyrabia; no ale faktem jest, że przeszkód infrastrukturalnych do kursowania przegubów już nie ma, ale one nie jeżdżą. Kwestia kosztów? Może. Ale wątpię, że gdyby ona realnie łkała o wzmocnienia, to by ich nie dostała. Choć oczywiście mogę się mylić.
Kaszmir pisze: wczoraj, 20:47
Trudno zatem się dziwić, że tylu pasażerów krytykuje te zmiany.
To, że przeciętny pasażer krytykuje zmiany, to nic dziwnego. Cięcia czy ogólnie zmiany inne niż jednoznaczne wzmocnienia zawsze będą niosły krytykę. Jako osoby aspirujące do miana znawców powinniśmy jednak patrzeć na cały obraz.
W bardzo dużym przybliżeniu każda para kursów skierowana zamiast do Nowego Bieżanowa - do Podgórza SKA to 5,5 wzkm. Wydaje mi się, że 244 kursuje w dni powszednie co 24/30 minut (poprawcie mnie!), dawałoby to jakieś 44 kursy dziennie. Do tego 28 w weekendy. Wszystkiego wychodzi mi 276 par kursów w tygodniu, zastrzegam sobie prawo do pomyłki. 274 to 95 par kursów, prosta sprawa. Więc jakieś 370 par w tygodniu = 2035 wzkm.
Ile to 2035 wozokilometrów? Tak jakoś to 13-14 par kursów w dni powszednie na przykładowym 503, coby pozostać na Bieżanowie. Czyli jakoś połowa kosztów przywrócenia jej f~7,5 w szczycie. Żeby nie szukać daleko, cały koszt kursowania 150 to w dużym przybliżeniu tyle co utrzymanie 244 i 274 do Podgórza.
Wolę 150.
Albo mówiąc inaczej - w budżecie Miasta są dalece ważniejsze pozycje niż niekoniecznie korzystne (!) z uwagi na korki i wygodę najwygodniejszej możliwej przesiadki wydłużenie linii 244 i 274. I argument o tym, że to zniechęca jakąś grupę pasażerów jest raz że zwyczajnie niemierzalny (jaką? A może ktoś zostanie przy punktualnej 274, bo zniechęcały go korki?), dwa, że łatwo go zbić po prostu mając na uwadze to, że wydanie tych środków choćby na Stelmachów, czy np. wzmocnienie Potrzasku prawdopodobnie przyniesie korzystniejsze rezultaty również w tej kwestii. Bo jestem gotów się założyć, że 150 wyciąga więcej ludzi z aut niż wydłużenie do Podgórza. Choć oczywiście, znowu, zmierzyć tego nie sposób, zbyt mała skala.
Skracając - naprawdę mamy ważniejsze potrzeby niż wożenie pasażerów z Krzyszkowic i Biskupic przez kilka kilometrów wzdłuż Wielickiej, szczególnie, że zyski z tego nie są wcale oczywiste i duże.