kucyk pisze: wczoraj, 18:09
Zgadzam się z wypowiedziami kolegi krk kmk. Niestety fysztof próbujesz przeginac fakty. Skoro samochody mają jechać ulicami Ćwiklińskiej, Teligi do Wielickiej bo niby są to ulice miedzydzielnicowe a Bieżanowska jest wg. Ciebie ulicą lokalną to wyjaśnij mi fakt dlaczego te wszystkie ulice razem z Małą Górą, Barbary i inne łącząc się z Bieżanowską mają wszędzie znaki STOP. Skoro Bieżanowska jest w Twoich wypowiedziach ulicą lokalną to ona powinna mieć na wszystkich łączeniach (krzyżówkach) znaki STOP czy Ustąp Pierwszeństwa Przejazdu. Niestety tak nie jest i to jest przykład tego, że Twoja teza nie ma nic wspólnego i wszystko nie trzyma się kupy, d.py.;
Trochę luzu i dystansu zalecane;-)
Co do Bieżanowskiej, to odwołam się tu do komentarza ówczesnego ZIKiT i wypowiedzi Michała Pyclika z 2015 roku, kiedy to po remoncie kontrowersje wzbudziły zbyt liczne progi zwalniające - źródłem jest tu akurat artykuł z portalu lovekrakow.pl:
"Michał Pyclik z ZIKiT tłumaczy, że celowo zamontowane zostały progi wyspowe, by nie przeszkadzały autobusom i by cięższe samochody nie generowały dodatkowego hałasu. – Natomiast już samochody osobowe będą tutaj musiały pojechać wolniej. Nie chcemy, żeby to była droga tranzytowa i żeby ktoś sobie robił tam wyścigi – mówi Pyclik." (pogrubienie ode mnie)
Więc jak widać to nie tylko moja opinia, ale instytucji zarządzającej ruchem - Bieżanowska nie miała i jak sądzę do dziś nie ma być ulicą tranzytową, stąd taki a nie inny jej profil. Co do znaków STOP, to trochę zdumiewająca argumentacja... i w mojej opinii to ona bardziej kupy się nie trzyma niż moja wcześniejsza wypowiedź;-)
Dla mnie osobiście analogicznie jak Bieżanowska powinna wyglądać kiedyś ulica Malborska, bo jej funkcja i profil jest niemal taka sama. Stąd właśnie nie widzę miejsca i uzasadnienia dla istnienia na Malborskiej zatok autobusowych. Przypuszczam, że to, iż one tam są jest pokłosiem tego, że remont Bieżanowskiej to lata bodaj 2014-2015 a Malborska została przebudowa gdzieś circa 2005 - a te 10 lat jednak sporo różnicy w podejściu wniosło. Co widać po punkcie początkowym tej dyskusji, czyli ulicy Wysłouchów. Żeby podać kolejny przykład - między innymi kolegom z tego forum udało się wywalczyć brak zatoki na skrzyżowaniu Mogilska/Meissnera - co także argumentowali między innymi wygodą pieszych i rowerzystów. Skoro nawet ZDMK oceniany jako 'beton' w podejściu do kwestii pro-komunikacyjnych uznał zasadność, to może jest to jakaś wskazówka? Jeszcze inny przykład - ulica Dietla. W ramach remontu skrzyżowania Dietla/Krakowska/Stradomska, na Dietla w kierunku Mostu Grunwaldzkiego też pierwotnie planiści drogowi wrysowali zatokę, ale po interwencji audytu rowerowego i sugestiach zrezygnowano z tej zatoki. I znów jednym z powodów było nieuzasadnione zwężanie chodnika oraz potencjalne zmniejszanie w ten sposób komfortu pieszych.
kucyk pisze: wczoraj, 18:09
Zresztą te wszystkie przykłady ulic z wysepkami autobusowym na Malborskiej co to niby utrudniają ruch rowerzystom, czy pieszym to też "od czapy" wzięte. Jestem pewny, że przez całą dobę nie przejdzie i przejedzie tam więcej niż 100 osób. Ruch na maksa. Nie ma co.
No i tu niestety jeśli ktoś próbuje "przeginać fakty", to jednak jesteś to Ty. Po pierwsze nigdzie nie podaję przykładów 'wysepek autobusowych na Malborskej co niby utrudniają ruch rowerzystom'. W kontekście Malborskiej w ogóle nie odnosiłem się do rowerzystów. Podałem natomiast jako przykład dwie zatoki na tej ulicy, które są niewygodne dla pasażerów komunikacji miejskiej i to im przede wszystkim sprawiają niedogodności, a przy okazji zawężają niepotrzebnie chodniki i raz jeszcze powtórzę - na przykład uniemożliwiają w jednym przypadku w ogóle montaż wiaty, a w drugim uniemożliwiają montaż standardowej wiaty. Dlaczego do tego się nie odniesiesz, o czym piszę - a przypisujesz mi coś, czego nie napisałem?
A jeżeli mowa o faktach, to podaj proszę źródło - bo stwierdzenie "jestem pewny" to jeszcze serio nie jest fakt, lecz tylko i aż Twoja własna opinia.
W mojej tymczasem opinii ma tu też jednak duże znaczenie okoliczność, czy ulica jest przyjazna pieszym czy nie... Podam przykład sprzed lat. Do czasu przebudowy, póki ulica Warszawska była dwukierunkowa i stanowiła główny ciąg komunikacyjny samochodowy i autobusowy - ruch pieszy był tam niewielki, bo po prostu przejście tamtędy było bardzo nieprzyjemne: wąski chodnik, smród, kurz, hałas i spaliny. Przy obecnym przekroju i chodniku zachęcającym do spaceru pieszych jest mnóstwo. Po prostu da się to stymulować odpowiednim zarządzaniem.
No i na koniec tego przydługawego eseju - może podkreślę, że przecież nie chodzi mi o zabranianie tam poruszania się samochodem czy jakieś drastyczne ograniczanie ruchu. Chodzi mi tylko o to, żeby przystanek miał postać 'przyjezdniową', a nie formę zatoki. W całej przecież okolicy - na Klonowica, na Trybuny Ludów, na Beskidzkiej, ba nawet na Malborskiej w przypadku pozostałych przystanków! - nie ma tam zatok i przystanki są na jezdni... więc po co akurat te dwa docelowo mają być takie wręcz 'na siłę' w postaci zatok?
W miarę możliwości, polecam poszukać trochę info po necie - na przykład sporo swego czasu na ten temat pisało "Zielone Mazowsze":
-
jeden z artykułów
-
drugi z artykułów