Walcownia
Re: Walcownia
Tak sobie pomyślałem, że gdyby kiedykolwiek doszło do remontu torowiska do Walcowni, to należałoby dodać kolejny przystanek na Mrozowej przy skrzyżowaniu z Ujastkiem. Zawsze byłoby bliżej niż z Kombinatu czy to w kierunku zakładów na Mrozowej jak i koło zajezdni Nowa Huta.
Sama pętla i torowisko zostało odchwaszczone.
Sama pętla i torowisko zostało odchwaszczone.
-
Jelczyk
- Ekspert
- Posty: 1206
- Rejestracja: 11 wrz 2020, 11:24
- Polubił: 81 razy
- Otrzymał polubienie: 31 razy
Re: Walcownia
Dla kogo taki przystanek?judash pisze: 27 maja 2026, 10:58 Tak sobie pomyślałem, że gdyby kiedykolwiek doszło do remontu torowiska do Walcowni, to należałoby dodać kolejny przystanek na Mrozowej przy skrzyżowaniu z Ujastkiem. Zawsze byłoby bliżej niż z Kombinatu czy to w kierunku zakładów na Mrozowej jak i koło zajezdni Nowa Huta.
Sama pętla i torowisko zostało odchwaszczone.
Re: Walcownia
Przecież po przebudowie ul. Ujastek nie ma technicznej możliwości skręcić na Walcownię.
Re: Walcownia
Ewentualne przywrócenie ruchu na tej trasie wiązałoby się z odbudową rozjazdów, to chyba oczywiste.
-
canoe_bart
- Specjalista
- Posty: 211
- Rejestracja: 23 lis 2024, 14:48
- Polubił: 145 razy
- Otrzymał polubienie: 116 razy
- Kontakt:
Re: Walcownia
Odtworzenie relacji skrętnych to jedna kwestia, a druga - to w ogóle jaki sens miałoby przywrócenie linii tramwajowej na Mrozowej? Aż takie mamy przepełnienia w wariantowych kursach 142, żeby tam puszczać tramwaj, najpewniej jeszcze 33-metrowy, co 15 minut? Zresztą 142 zatrzymuje się przecież pod zajezdnią, w szczycie nawet co 15 minut (poza owymi kursami wariantowymi). Ktoś powie - wydłużmy trasę za tory kolejowe i obsłużmy jeszcze Luboczę czy Wadów! No tylko jeżeli 110 i 160 kursują obecnie co 40-45 minut w szczycie każda, a 242 i 272 nawet rzadziej niż co godzinę, to o czym tu mówimy? Jak już chcemy wzmacniać tamte rejony, to wpierw walczmy o wzmocnienie wspomnianych wyżej linii autobusowych tak, aby standardem, zwłaszcza na Luboczy, był takt nie mniej co 15 minut w szczycie. To tak jakby chcieć wybudować linię tramwajową do Podwierzbia czy Brzegów (a nie czekaj... to ostatnie faktycznie za Majchrowskiego rozważali), a co tam! Inna sprawa, że po przebudowie zajezdni w Hucie nie ma specjalnej potrzeby garażowania tramwajów po okolicznych pętlach, w tym potencjalnie odbudowanej Walcowni. A jeżeli gdzieś chcieć kończyć kursy wariantowe tramwajów z Alei Solidarności, a przy okazji nie zdawać się na łaskę i niełaskę MPK, to należałoby po prostu wrócić do koncepcji pętli A+T pod Kombinatem.
- Kaszmir
- Administrator
- Posty: 7566
- Rejestracja: 30 sty 2020, 21:20
- Lokalizacja: Kraków
- Polubił: 260 razy
- Otrzymał polubienie: 619 razy
- Kontakt:
Re: Walcownia
Wg mnie powrót tramwajów do Walcowni ma duży sens.
Raz, że trasa ta jest tylko kilkaset metrów dłuższa od tej do Kopca Wandy. Wychodzi więc, że koszty kursowania tu "22" byłyby bardzo małe, zwłaszcza jeśli uwzględnić że w zamian też trasa wariantów "142/442" mogłaby być wyprostowana.
A zysków byłoby sporo. To przede wszystkim powrót do obsługi kolejnego ciągu - tramwaj zawsze przyciągnie więcej osób niż autobus. Na Walcownię podchodzili też mieszkańcy Luboczy - możemy zgadywać, że po likwidacji połączenia przynajmniej część z nich przesiadła się do aut.
To również poprawa przejazdu dla pasażerów ze Stoków bo warianty "142/442" przestałyby kluczyć naokoło. Zyskaliby również pracownicy zajezdni Nowa Huta bo obecnie część kursów tych linii omija zajezdnię przez co są dziury w rozkładzie po 30-40 minut.
Koszty obsługi ciągu do Walcowni są zatem niewielkie, a zysków w zamian całkiem dużo.
Raz, że trasa ta jest tylko kilkaset metrów dłuższa od tej do Kopca Wandy. Wychodzi więc, że koszty kursowania tu "22" byłyby bardzo małe, zwłaszcza jeśli uwzględnić że w zamian też trasa wariantów "142/442" mogłaby być wyprostowana.
A zysków byłoby sporo. To przede wszystkim powrót do obsługi kolejnego ciągu - tramwaj zawsze przyciągnie więcej osób niż autobus. Na Walcownię podchodzili też mieszkańcy Luboczy - możemy zgadywać, że po likwidacji połączenia przynajmniej część z nich przesiadła się do aut.
To również poprawa przejazdu dla pasażerów ze Stoków bo warianty "142/442" przestałyby kluczyć naokoło. Zyskaliby również pracownicy zajezdni Nowa Huta bo obecnie część kursów tych linii omija zajezdnię przez co są dziury w rozkładzie po 30-40 minut.
Koszty obsługi ciągu do Walcowni są zatem niewielkie, a zysków w zamian całkiem dużo.
-
Kacper
- Moderator globalny
- Posty: 128
- Rejestracja: 08 paź 2022, 16:35
- Polubił: 108 razy
- Otrzymał polubienie: 50 razy
Re: Walcownia
Mi w ogóle marzy się relokacja stacji kolejowej Lubocza właśnie w rejon ul. Burzowej (i pętli Walcownia). Wtedy kolejny przystanek kolejowy idealnie wpasowałby się w rejon ul. Kocmyrzowskiej i Darwina, z bezpośrednią przesiadką na tramwaj na wiadukcie.
Przy założeniu odtworzenia Walcowni mieliśmy tutaj drugi przystanek zintegrowany pociąg+tramwaj. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście wygeneruje ruch pasażerski i jest warte tak dużej inwestycji. Pewien potencjał na zwiększenie zagęszczania zabudowy jest - wzdłuż torów kolejowych w Luboczy wciąż znajduje się trochę pól, a i po stronie Mrozowej pewnie dałoby się odtworzyć więcej miejsc pracy w przemyśle.
Przy założeniu odtworzenia Walcowni mieliśmy tutaj drugi przystanek zintegrowany pociąg+tramwaj. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście wygeneruje ruch pasażerski i jest warte tak dużej inwestycji. Pewien potencjał na zwiększenie zagęszczania zabudowy jest - wzdłuż torów kolejowych w Luboczy wciąż znajduje się trochę pól, a i po stronie Mrozowej pewnie dałoby się odtworzyć więcej miejsc pracy w przemyśle.
-
Ydhflx
- Ekspert
- Posty: 876
- Rejestracja: 14 gru 2022, 22:17
- Polubił: 345 razy
- Otrzymał polubienie: 243 razy
Re: Walcownia
Koszty obsługi może i niewielkie, ale koszty odbudowy? Najpewniej kilkadziesiąt milionów. Za te pieniądze to pewnie można by rozwiązać ww. problemy autobusami i jeszcze by sporo zostało.Kaszmir pisze: 28 maja 2026, 2:15 Wg mnie powrót tramwajów do Walcowni ma duży sens.
Raz, że trasa ta jest tylko kilkaset metrów dłuższa od tej do Kopca Wandy. Wychodzi więc, że koszty kursowania tu "22" byłyby bardzo małe, zwłaszcza jeśli uwzględnić że w zamian też trasa wariantów "142/442" mogłaby być wyprostowana.
A zysków byłoby sporo. To przede wszystkim powrót do obsługi kolejnego ciągu - tramwaj zawsze przyciągnie więcej osób niż autobus. Na Walcownię podchodzili też mieszkańcy Luboczy - możemy zgadywać, że po likwidacji połączenia przynajmniej część z nich przesiadła się do aut.
To również poprawa przejazdu dla pasażerów ze Stoków bo warianty "142/442" przestałyby kluczyć naokoło. Zyskaliby również pracownicy zajezdni Nowa Huta bo obecnie część kursów tych linii omija zajezdnię przez co są dziury w rozkładzie po 30-40 minut.
Koszty obsługi ciągu do Walcowni są zatem niewielkie, a zysków w zamian całkiem dużo.
Nie bardzo widzę kto i po co miałby się z tego pociągu przesiadać. Połączeń jest tam bardzo mało, bo jednak większość pociągów od strony Tarnowa jedzie do centrum (i słusznie). Budowane jest też centrum przesiadkowe na Os. Piastów. Potoki będą tam więc pewnie niskie i spokojnie można by je obsłużyć autobusem.Kacper pisze: 28 maja 2026, 9:44 Mi w ogóle marzy się relokacja stacji kolejowej Lubocza właśnie w rejon ul. Burzowej (i pętli Walcownia). Wtedy kolejny przystanek kolejowy idealnie wpasowałby się w rejon ul. Kocmyrzowskiej i Darwina, z bezpośrednią przesiadką na tramwaj na wiadukcie.
Przy założeniu odtworzenia Walcowni mieliśmy tutaj drugi przystanek zintegrowany pociąg+tramwaj. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście wygeneruje ruch pasażerski i jest warte tak dużej inwestycji. Pewien potencjał na zwiększenie zagęszczania zabudowy jest - wzdłuż torów kolejowych w Luboczy wciąż znajduje się trochę pól, a i po stronie Mrozowej pewnie dałoby się odtworzyć więcej miejsc pracy w przemyśle.
-
scyzor663
- Ekspert
- Posty: 568
- Rejestracja: 10 lis 2023, 9:36
- Polubił: 50 razy
- Otrzymał polubienie: 202 razy
Re: Walcownia
Pomiary z 2014, przystanek Mrozowa:
- kier. Walcownia: największe napełnienie 59 osób, później kilka kursów w okolicach 20-15 osób, reszta poniżej 10.
- kier. Borek: największe napełnienie 71 osób, później kilka kursów w okolicach 20-15 osób, reszta poniżej 10.
- kier. Walcownia: największe napełnienie 59 osób, później kilka kursów w okolicach 20-15 osób, reszta poniżej 10.
- kier. Borek: największe napełnienie 71 osób, później kilka kursów w okolicach 20-15 osób, reszta poniżej 10.
Re: Walcownia
Walcownia, nawet dzisiaj w obecnym stanie, jest dobrym miejscem na zawrotkę linii "22" i "75" z uwagi na duży parking koło pętli. Drugi plus to swobodny dostęp w relacji Lubocza - przepust - pętla. Na pewno Luboczanie z tego środka by korzystali.
Ponadto oszczędności, jak pisał Kaszmir. Nie ma pustych przejazdów Kombinat - Kopiec Wandy, są "mniej puste" do Walcowni. Zawsze jakaś dusza się znajdzie. Oszczędności na krążeniu autobusu. Bardziej pewny środek transportu = więcej pasażerów.
No i paradoks niedzieli - ile wywaliśmy na referendum z kasy miejskiej? 2, 3, 4 miliony złotych (nie wiem dokładnie), ale to 20-30% kasy, którą można byłoby wydać na remont trasy.
Ponadto oszczędności, jak pisał Kaszmir. Nie ma pustych przejazdów Kombinat - Kopiec Wandy, są "mniej puste" do Walcowni. Zawsze jakaś dusza się znajdzie. Oszczędności na krążeniu autobusu. Bardziej pewny środek transportu = więcej pasażerów.
No i paradoks niedzieli - ile wywaliśmy na referendum z kasy miejskiej? 2, 3, 4 miliony złotych (nie wiem dokładnie), ale to 20-30% kasy, którą można byłoby wydać na remont trasy.
- Aułrora
- Moderator fb pkk
- Posty: 557
- Rejestracja: 30 lis 2022, 2:13
- Lokalizacja: Kraków - Kobierzyn
- Polubił: 196 razy
- Otrzymał polubienie: 74 razy
Re: Walcownia
Ciekawi mnie czy rozwój "Nowej Huty Przyszłości" mogłoby ten trend odwrócić. Gdzie zapotrzebowanie by rosło. Chociaż zważając na to jak powolnie się rozwija, szybko liczba osób wysiadających przy Kombinacie będzie ciągle niewielka.Kacper pisze: 28 maja 2026, 9:44 Mi w ogóle marzy się relokacja stacji kolejowej Lubocza właśnie w rejon ul. Burzowej (i pętli Walcownia). Wtedy kolejny przystanek kolejowy idealnie wpasowałby się w rejon ul. Kocmyrzowskiej i Darwina, z bezpośrednią przesiadką na tramwaj na wiadukcie.
Przy założeniu odtworzenia Walcowni mieliśmy tutaj drugi przystanek zintegrowany pociąg+tramwaj. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście wygeneruje ruch pasażerski i jest warte tak dużej inwestycji. Pewien potencjał na zwiększenie zagęszczania zabudowy jest - wzdłuż torów kolejowych w Luboczy wciąż znajduje się trochę pól, a i po stronie Mrozowej pewnie dałoby się odtworzyć więcej miejsc pracy w przemyśle.
- gadolin
- Miłośnik
- Posty: 62
- Rejestracja: 21 kwie 2023, 13:38
- Polubił: 9 razy
- Otrzymał polubienie: 24 razy
Re: Walcownia
Tylko albo jeden peron musiałby być komicznie wąski, albo trzeba byłoby przesunąć tor linii kolejowej 940, który biegnie obok dużej obwodnicy w tamtym miejscu. Do zrobienia, ale najpierw dobrze by było zająć się w końcu budową przystanku i węzła przesiadkowego przy Kocmyrzowskiej/Darwina.Kacper pisze: 28 maja 2026, 9:44 Mi w ogóle marzy się relokacja stacji kolejowej Lubocza właśnie w rejon ul. Burzowej (i pętli Walcownia). Wtedy kolejny przystanek kolejowy idealnie wpasowałby się w rejon ul. Kocmyrzowskiej i Darwina, z bezpośrednią przesiadką na tramwaj na wiadukcie.
-
canoe_bart
- Specjalista
- Posty: 211
- Rejestracja: 23 lis 2024, 14:48
- Polubił: 145 razy
- Otrzymał polubienie: 116 razy
- Kontakt:
Re: Walcownia
W tym przypadku oszczędności będą praktycznie zerowe z uwagi na to, że oszczędzamy na skróceniu trasy bodajże 7 kursów dziennie w taborze standardowym, ale za to wydłużamy około 90 kursów tramwajowych o ponad 300 metrów względem Kopca Wandy. Biorąc pod uwagę dane, ktore przytoczył scyzor, to jeżeli mediana i dominanta napełnień wychodziły jednocyfrowe, a na obszarze od Luboczy do granicy miasta mieszka może z 3 tysiące mieszkańców bez większej szansy na diametralny wzrost ludności tamże, to jaki sens ma tam doprowadzanie tramwaju? Realny spadek kosztów przewozów tramwajowych gwarantuje jedynie końcówka pod Kombinatem, tylko kwestia jej zaprojektowania w inny sposób w wariancie T6D ze studium premetra.judash pisze: 28 maja 2026, 10:35 Walcownia, nawet dzisiaj w obecnym stanie, jest dobrym miejscem na zawrotkę linii "22" i "75" z uwagi na duży parking koło pętli. Drugi plus to swobodny dostęp w relacji Lubocza - przepust - pętla. Na pewno Luboczanie z tego środka by korzystali.
Ponadto oszczędności, jak pisał Kaszmir. Nie ma pustych przejazdów Kombinat - Kopiec Wandy, są "mniej puste" do Walcowni. Zawsze jakaś dusza się znajdzie. Oszczędności na krążeniu autobusu. Bardziej pewny środek transportu = więcej pasażerów.
No i paradoks niedzieli - ile wywaliśmy na referendum z kasy miejskiej? 2, 3, 4 miliony złotych (nie wiem dokładnie), ale to 20-30% kasy, którą można byłoby wydać na remont trasy.
Remont Mrozowej na bank nie zamknąłby się w kilkunastu milionach złotych z uwagi na to, że do wymiany poszłaby cała podbudowa (pytanie, kiedy tam ostatni raz był generalny remont), sieć trakcyjna, już nie mówiąc o zrobieniu odwodnienia, przebudowie chodników albo zmianie położenia tych peronów w stronę Kombinatu, które mają szerokość jak te na Kablu i na pewno nie ostały by się w dotychczasowej lokalizacji.
- karol dżonson
- Znawca
- Posty: 142
- Rejestracja: 24 wrz 2025, 17:33
- Polubił: 190 razy
- Otrzymał polubienie: 183 razy
Re: Walcownia
Tak jak niektórzy już tu wspomnieli, jeśli chcemy szukać oszczędności to lepiej wybudować przy Kombinacie pętlę tramwajową, za ułamek kosztów odbudowy linii na Walcownię. Miejsce jest. Jak ostatnio liczyłem to dałoby to ok. 3 miliony złotych rocznie - wystarczająco na wyprostowanie 142, dedykowaną linię dla Walcowni, a 110/160 to w ogóle można by wzmocnić i do f7,5 i pewnie coś by jeszcze zostało. Albo wzmocnić w normalnym stopniu, a resztę środków przeznaczyć na wzmocnienia w miejscach, które tego najpilniej potrzebują. Nadpodaż w jednym miejscu tworzy niedobory w drugim.
A co do przesiadek z pociągów, jak (albo jeśli) w końcu powstanie przystanek pod Kocmyrzowską, to on będzie z nawiązką zapewniał potrzeby wszystkich przesiadkowiczów, których to i tak w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie aż tak wielu. Te same relacje co na Walcowni, oraz kilka innych + 4x więcej kursów. Walcownia byłaby równie potrzebna co lotnisku w Radomiu.
A co do przesiadek z pociągów, jak (albo jeśli) w końcu powstanie przystanek pod Kocmyrzowską, to on będzie z nawiązką zapewniał potrzeby wszystkich przesiadkowiczów, których to i tak w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie aż tak wielu. Te same relacje co na Walcowni, oraz kilka innych + 4x więcej kursów. Walcownia byłaby równie potrzebna co lotnisku w Radomiu.
-
Kuba Ciepły Guzik
- Pasażer
- Posty: 45
- Rejestracja: 06 lip 2025, 21:17
- Polubił: 14 razy
- Otrzymał polubienie: 79 razy
Re: Walcownia
Oczywiście trudno się nie zgodzić z przedmówcami.
Trudno wyjaśnić walkę o odbudowę Walcowni inaczej niż manifestacją (zasadniczo dość naturalnego) sentymentu. Nie ulega wszak najmniejszej wątpliwości, że gdyby ta trasa nigdy nie powstała, nikt by w ogóle nie myślał o jej budowie. Widać to choćby po tym, że o tramwaju na Walcownię jest wielokrotnie dużo głośniej niż o np. tramwaju na Strzelców (który ma zapewnioną rezerwę terenową), choć nie ulega wątpliwości, który zebrałby większe potoki. Dlaczego jednak walka o to nie ma sensu z perspektywy transportowej? Rozważmy to z dwóch stron: potoków własnych Walcowni oraz samych kosztów obsługi/odbudowy.
Zacznijmy od kosztów. Niewątpliwie koszt odbudowy trasy idzie w miliony, prawdopodobnie w dziesiątki. Poza potencjalną budową pętli tramwajowej Kombinat, można wymienić jeszcze dwa możliwe rozwiązania:
- budowa pętli tramwajowej na skrzyżowaniu Ujastek/Mrozowa;
- dostosowanie zajezdni Nowa Huta do stałego zawracania linii tramwajowych.
Oba te rozwiązania są mniej kosztowne w eksploatacji niż odbudowa tramwaju wzdłuż Mrozowej. Pierwsze najprawdopodobniej, a drugie na pewno jest tańsze również pod kątem kosztu jednorazowej inwestycji.
Parę dni temu wrzuciłem na forum post o planowaniu linii komunikacyjnych. Przeanalizujmy zatem kryteriami z tamtego wywodu potencjalny układ komunikacyjny z tramwajami na Walcownię.
1. Cele funkcjonowania układu. Wymieniono je tutaj tak z grubsza cztery:
- poprawa powiązania z SKA, i dojazdu z przesiadką do Nowej Huty;
- poprawa jakości komunikacji zbiorowej dla mieszkańców Luboczy;
- redukcja liczby kursów wykonujących de facto przejazdy techniczne do Kopca Wandy;
- poprawa dojazdu dla Os. Na Stoku.
Celem funkcjonowania układu komunikacyjnego nie jest przyciągnięcie większej liczby ludzi za pomocą tramwaju w porównaniu z autobusem. Jest to po prostu cecha linii tramwajowej i nie przesądza o zasadności jej budowy. Ta występuje bowiem tylko przy odpowiednich uwarunkowaniach. Może być to jednak argument "za", jeśli poza nim odpowiedź na pytanie "czy warto budować linię tramwajową" nie jest jednoznaczna.
2. Ustalenie dokładnej trasy. Ten punkt możemy pominąć, bo ją mamy.
3. Ustalenie uwarunkowań. Na ul. Mrozowej uwarunkowania są następujące:
- siatka drogowa jest w stanie pozwalającym na uruchomienie linii autobusowej;
- torowisko tramwajowe wymaga odbudowy.
Jest to argument za utrzymaniem obsługi autobusowej na tym ciągu.
4. Ustalenie częstotliwości. To jest punkt, w którym zastanawiamy się - o jakich potokach mówimy? Przejdźmy pokrótce po celach.
1) poprawa powiązania z SKA. Ciężko uwierzyć, żeby SKA przez Nową Hutę, nawet po uruchomieniu linii kolejowej do Niepołomic, jeździło częściej niż raz na pół godziny. Przy takiej częstotliwości Skawina generuje potok rzędu kilkuset osób na godzinę w szczycie. Niepołomice są wyraźnie mniejsze, przyjmijmy, że wygenerują ok. 300-400 osób. Załóżmy też, że co trzeci pasażer będzie jechać do Starej Huty. Oczywiście wszystko to są szacunki, nie muszą one być w pełni zgodne z rzeczywistością. Ważne jest to, że mówimy tu o potokach rzędu 100-150, może 200 osób na godzinę w perspektywie dekady. Nie jest to najlepszy start.
2) potoki własne trasy w postaci mieszkańców Luboczy. Przyjmijmy roboczo, że jest ich 3000, a między 700 a 1000 korzystałoby codziennie z odbudowanego tramwaju (co, mając na uwadze potoki tramwaju przed zamknięciem i rozległość Luboczy, i tak jest sporym nadużyciem). Przyjmując, roboczo, że 15% jedzie w najbardziej obciążonej godzinie szczytu, mówimy tu o potokach rzędu 100-150 osob na godzinę.
Cele 3) oraz 4) nie odnoszą się do samej linii tramwajowej na Walcownię i nie mają znaczenia w kontekście jej potoków. Są one argumentami jedynie w kwestii kosztów funkcjonowania układu (3) oraz jego optymalizacji (4). Cel 3 został już rozważony w sekcji o kosztach, z kolei dla celu 4 nie ma najmniejszego znaczenia, jaki środek transportu pojedzie po ul. Mrozowej.
Mamy zatem już pełen obraz maksymalnych potoków na Walcowni w perspektywie kilkunastu lat. Są to potoki w granicach 200-350 osób na godzinę w najbardziej obciążonym momencie dnia. Dodając, bardzo optymistycznie, 150 osób na godzinę potoków własnych, mówimy tu o potoku rzędu 350-500 pasażerów na godzinę. Przypominam, mówimy tu o perspektywie roku 2040.
Czy w przybliżeniu maksymalnie 500 osób na godzinę to małe potoki? Nie. Jest to jednak znacząco poniżej uzasadnienia dla linii tramwajowej. Bardzo mało znajdziemy w Krakowie ciągów z tak niewielką liczbą pasażerów. W najbardziej optymistycznym (wręcz absurdalnie) wariancie, do obsługi całości potoków Walcowni z dużym zapasem wystarczyłyby dwie linie co 15 minut obsługiwane taborem przegubowym, do których uruchomienia nie potrzeba odbudowy ani eksploatacji kosztownej infrastruktury.
W związku z tym należy wysunąć wniosek, że odbudowa linii tramwajowej na Walcownię przy aktualnych i przewidywanych uwarunkowaniach jest dalece nieuzasadniona. Może się to jednak zmienić przy ich radykalnej zmianie, np. przy znaczącej rewitalizacji okolic ulicy Mrozowej. Jest to jednak perspektywa oddalonej o przynajmniej dekadę przyszłości, wymagać będzie kolejnej, dokładniejszej analizy i nie ma pewności, że kiedykolwiek się to stanie.
Podsumowując, odbudowa tramwaju na Walcownię w chwili obecnej, i dającej się przewidzieć przyszłości, nie ma żadnego uzasadnienia za wyjątkiem sentymentalnego.
Trudno wyjaśnić walkę o odbudowę Walcowni inaczej niż manifestacją (zasadniczo dość naturalnego) sentymentu. Nie ulega wszak najmniejszej wątpliwości, że gdyby ta trasa nigdy nie powstała, nikt by w ogóle nie myślał o jej budowie. Widać to choćby po tym, że o tramwaju na Walcownię jest wielokrotnie dużo głośniej niż o np. tramwaju na Strzelców (który ma zapewnioną rezerwę terenową), choć nie ulega wątpliwości, który zebrałby większe potoki. Dlaczego jednak walka o to nie ma sensu z perspektywy transportowej? Rozważmy to z dwóch stron: potoków własnych Walcowni oraz samych kosztów obsługi/odbudowy.
Zacznijmy od kosztów. Niewątpliwie koszt odbudowy trasy idzie w miliony, prawdopodobnie w dziesiątki. Poza potencjalną budową pętli tramwajowej Kombinat, można wymienić jeszcze dwa możliwe rozwiązania:
- budowa pętli tramwajowej na skrzyżowaniu Ujastek/Mrozowa;
- dostosowanie zajezdni Nowa Huta do stałego zawracania linii tramwajowych.
Oba te rozwiązania są mniej kosztowne w eksploatacji niż odbudowa tramwaju wzdłuż Mrozowej. Pierwsze najprawdopodobniej, a drugie na pewno jest tańsze również pod kątem kosztu jednorazowej inwestycji.
Parę dni temu wrzuciłem na forum post o planowaniu linii komunikacyjnych. Przeanalizujmy zatem kryteriami z tamtego wywodu potencjalny układ komunikacyjny z tramwajami na Walcownię.
1. Cele funkcjonowania układu. Wymieniono je tutaj tak z grubsza cztery:
- poprawa powiązania z SKA, i dojazdu z przesiadką do Nowej Huty;
- poprawa jakości komunikacji zbiorowej dla mieszkańców Luboczy;
- redukcja liczby kursów wykonujących de facto przejazdy techniczne do Kopca Wandy;
- poprawa dojazdu dla Os. Na Stoku.
Celem funkcjonowania układu komunikacyjnego nie jest przyciągnięcie większej liczby ludzi za pomocą tramwaju w porównaniu z autobusem. Jest to po prostu cecha linii tramwajowej i nie przesądza o zasadności jej budowy. Ta występuje bowiem tylko przy odpowiednich uwarunkowaniach. Może być to jednak argument "za", jeśli poza nim odpowiedź na pytanie "czy warto budować linię tramwajową" nie jest jednoznaczna.
2. Ustalenie dokładnej trasy. Ten punkt możemy pominąć, bo ją mamy.
3. Ustalenie uwarunkowań. Na ul. Mrozowej uwarunkowania są następujące:
- siatka drogowa jest w stanie pozwalającym na uruchomienie linii autobusowej;
- torowisko tramwajowe wymaga odbudowy.
Jest to argument za utrzymaniem obsługi autobusowej na tym ciągu.
4. Ustalenie częstotliwości. To jest punkt, w którym zastanawiamy się - o jakich potokach mówimy? Przejdźmy pokrótce po celach.
1) poprawa powiązania z SKA. Ciężko uwierzyć, żeby SKA przez Nową Hutę, nawet po uruchomieniu linii kolejowej do Niepołomic, jeździło częściej niż raz na pół godziny. Przy takiej częstotliwości Skawina generuje potok rzędu kilkuset osób na godzinę w szczycie. Niepołomice są wyraźnie mniejsze, przyjmijmy, że wygenerują ok. 300-400 osób. Załóżmy też, że co trzeci pasażer będzie jechać do Starej Huty. Oczywiście wszystko to są szacunki, nie muszą one być w pełni zgodne z rzeczywistością. Ważne jest to, że mówimy tu o potokach rzędu 100-150, może 200 osób na godzinę w perspektywie dekady. Nie jest to najlepszy start.
2) potoki własne trasy w postaci mieszkańców Luboczy. Przyjmijmy roboczo, że jest ich 3000, a między 700 a 1000 korzystałoby codziennie z odbudowanego tramwaju (co, mając na uwadze potoki tramwaju przed zamknięciem i rozległość Luboczy, i tak jest sporym nadużyciem). Przyjmując, roboczo, że 15% jedzie w najbardziej obciążonej godzinie szczytu, mówimy tu o potokach rzędu 100-150 osob na godzinę.
Cele 3) oraz 4) nie odnoszą się do samej linii tramwajowej na Walcownię i nie mają znaczenia w kontekście jej potoków. Są one argumentami jedynie w kwestii kosztów funkcjonowania układu (3) oraz jego optymalizacji (4). Cel 3 został już rozważony w sekcji o kosztach, z kolei dla celu 4 nie ma najmniejszego znaczenia, jaki środek transportu pojedzie po ul. Mrozowej.
Mamy zatem już pełen obraz maksymalnych potoków na Walcowni w perspektywie kilkunastu lat. Są to potoki w granicach 200-350 osób na godzinę w najbardziej obciążonym momencie dnia. Dodając, bardzo optymistycznie, 150 osób na godzinę potoków własnych, mówimy tu o potoku rzędu 350-500 pasażerów na godzinę. Przypominam, mówimy tu o perspektywie roku 2040.
Czy w przybliżeniu maksymalnie 500 osób na godzinę to małe potoki? Nie. Jest to jednak znacząco poniżej uzasadnienia dla linii tramwajowej. Bardzo mało znajdziemy w Krakowie ciągów z tak niewielką liczbą pasażerów. W najbardziej optymistycznym (wręcz absurdalnie) wariancie, do obsługi całości potoków Walcowni z dużym zapasem wystarczyłyby dwie linie co 15 minut obsługiwane taborem przegubowym, do których uruchomienia nie potrzeba odbudowy ani eksploatacji kosztownej infrastruktury.
W związku z tym należy wysunąć wniosek, że odbudowa linii tramwajowej na Walcownię przy aktualnych i przewidywanych uwarunkowaniach jest dalece nieuzasadniona. Może się to jednak zmienić przy ich radykalnej zmianie, np. przy znaczącej rewitalizacji okolic ulicy Mrozowej. Jest to jednak perspektywa oddalonej o przynajmniej dekadę przyszłości, wymagać będzie kolejnej, dokładniejszej analizy i nie ma pewności, że kiedykolwiek się to stanie.
Podsumowując, odbudowa tramwaju na Walcownię w chwili obecnej, i dającej się przewidzieć przyszłości, nie ma żadnego uzasadnienia za wyjątkiem sentymentalnego.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
