fysztof pisze: wczoraj, 19:54
Taka refleksja mnie naszła niedawno. Właściwie pierwszy raz w Krakowie zanim doszło do zmian w siatce, postanowiono urządzić warsztaty, konsultacje, przedstawiono z wyprzedzeniem plan zmian przed ich wdrożeniem. Tylko co z tego wyszło z perspektywy czasu...?
Kluczowe hasło planowanych zmian brzmiało:
"Częściej. Więcej kursów na najważniejszych liniach, także poza szczytem i w weekendy".
Czy którakolwiek z "najważniejszych linii" pojechała częściej? Nie:
- "50" vel "7" zostało z tym, co było. "52" vel "12" jeździ tak samo
- na liniach ("8" i "20"), którym zapowiadano wzmocnienie do f=5 w szczycie nie zmieniło się nic, nadal mają f=7,5
- liniom, którym zapowiadano nadanie f=10 w weekendy jakoś 'zapomniano' tego wprowadzić i nadal mają f=20
Poboczne zmiany też właściwie 'nie pykły', bo:
- nadal mamy "49" a nie ma "19"
- formalnie zmieniono trasy linii "2" i "10", tyle że obie linie nadal są zawieszone i kursują "72" po trasie "2" i "70" po remontowej trasie "10"...
Zasadniczo zatem zmieniono wyłącznie linie bezpośrednio 'dotknięte' uruchomieniem nowego torowiska i nic więcej.
Czyli zatem można śmiało stwierdzić, że cała akcja z warsztatami, konsultacjami, promocją zmian i medialną 'propagandą' o ile będzie "częściej, wygodniej, lepiej" w praktyce okazała się wydmuszką... i w ogóle nie zamierzano jej wcielić w życie.
No i bądźmy szczerzy - po raz kolejny urzędnicy zrobili w konia mieszkańców i pasażerów - obiecując coś, czego nie dowieźli. Jak sobie zatem wyobrażają kolejne tego typu warsztaty? Czy to jest ich wiarygodność? Po co ta cała szopka...?
Jak ja lubię takie bzdurne posty...
Po pierwsze, to od początku była mowa, że siatka docelowa będzie funkcjonować w całości, gdy skończą się remonty i inne ograniczenia sieci.
Po drugie, hasło o częstszym kursowaniu siłą rzeczy oczywiście dotyczyło ciągów, np. w takim tunelu pojawiła się linia 15 kursująca co 7,5 minuty, za którą słusznie zresztą zabiegali aktywiści w tym Kaszmir.
Jak Ty sobie wyobrażasz powzmacnianie wszystkich głównych linii? że 50 pojedzie co 3 minuty, a 12 co 5 minut? I gdzie to się wszystko zmieści na torowiskach? Pomyślałeś o tym? Pytanie oczywiście retoryczne.
Sam rzecz jasna jestem zwolennikiem, aby linii było mniej i jeździły częściej, zamiast linie zewsząd dowsząd z niską częstotliwością.
Ale wystarczy spojrzeć, jaka jest awantura o linie takie jak 9, 10, czy 19, które pełnią de facto takie funkcje wspomagające, by uświadomić sobie że w naszej rzeczywistości polityczno-społecznej taki model jest niemożliwy, a sieć transportowa niestety zawsze będzie wypadkową fachowych analiz i prognoz, ale też nacisków społecznych i politycznych, które często owocują marnotrawieniem bezcennych środków finansowych na tlenowozy.
Po trzecie i najważniejsze, założenie było +40 mln zł rocznie i wg mojej wiedzy było do tego zielone światło.
W międzyczasie jednak mieliśmy referendum i garść prezentów, jak choćby przywrócenie 137, czy wiele innych zmian o podłożu nazwijmy to polityczno-społecznym. Potem był p.f Stanisław Kracik i wybory, gdzie nie dość że wprowadzono ostatnio bilet roczny studencki za 365 zł, to jeszcze kandydaci prześcigali się w licytacji, kto bardziej obniży ceny biletów.
Rozumiem, że pewnie dodanie 2+2 i powiązanie faktów, że miasto jest w trudnej sytuacji finansowej, ze zmniejszonymi wpływami z biletów i zwiększonymi wydatkami może być za trudne.
Więc ograniczę się do stwierdzenia, że jakość transportu publicznego na poziomie strategiczno-operacyjnym nie zależy od tego, czy linia X pojedzie ulicą A, a linia Y ulicą B, o co tutaj na forum widzę straszne spory, tylko od tego jak dużo politycy sypną na nią pieniędzy.
Do tego warto przypomnieć, że rosną koszty paliwa oraz prądu.
Dodatkowe 40 mln zł rocznie siłą rzeczy dotyczy dopiero przyszłego roku i trzeba będzie znaleźć te pieniądze, oprócz pieniędzy które trzeba będzie znaleźć na bilet studencki 365, powrót biletów 20-minutowych, czy nawet zapowiadany powrót do ceny 90 zł za miesięczny sieciowy dla mieszkańca, nie wspominając już po prostu o rosnących kosztach funkcjonowania.
Czy w tej sytuacji te 40 mln zł faktycznie zostanie zabezpieczone?
Mam ku temu spore obawy. Ale rozumiem, że dla niektórych winnymi takiego stanu rzeczy będą jacyś anonimowi źli urzędnicy.
Ja rozumiem, że każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie i artykułować niezadowolenie, ale pamiętam czasy, z 15-20 lat temu, gdy forum transportowe trzymało dużo wyższy poziom.
Albo to ja byłem młodszy i miałem dużo mniejszą wiedzę i przez to odnosiłem mylne wrażenie.
Dziś wiem, że kłótnia o szczegóły w przebiegu linii, szczególnie tramwajowych, to jest kłótnia o detale, bez faktycznego wpływu na poziom funkcjonowania komunikacji miejskiej.