Dlatego na południu miasta powinno przywrócić się układ linii sprzed 2022 roku (z przedłużeniem "10" oraz części kursów "50") lub przedłużyć "10" na Prokocim. Druga opcja niestety jest nierealna, ponieważ ćwierć wieku czekamy na kilka zwrotnic...Kaszmir pisze: wczoraj, 14:13 I tak jest. Z "24" są problemy od czasu otwarcia TŁ, a nasze postulaty by uruchomić kursy wariantowe przynajmniej w szczycie między Kurdwanowem a centrum zbyto pojemnością pętli w Kurdwanowie (choć wiadomo, że poszło przede wszystkim o finanse).
Mimo wszystko w stałym układzie linii jakoś to funkcjonowało (chociaż "14" przydałaby się z powrotem na BM).Kaszmir pisze: wczoraj, 14:13 "4" jest od lat osłabiana mimo że razem z "52" zwykła być najważniejszą linią tramwajową w Hucie. Kiedyś miała f10, potem w 2018 wydzielono "44" które jeszcze miało sens bo w szczycie dawało f7,5 na większości trasy, a i "14" wydłużona do Bronowic Małych podbierała część pasażerów do r. Mogilskiego a nawet do NH. Jednak drogi "4" i "44" ("75") się coraz bardziej rozchodzą ("44" zniknęło z ciągu bronowickiego, obecnie też z al. Solidarności), stała trasa "14" została skrócona do Bronowic a obecnie w ogóle nie obsługuje ciągu bronowickiego
No właśnie - głównym problemem jest tabor. Ciąg bronowicki nie potrzebuje we ferie 30 p/h, a tramwajów odpowiedniej długości, które będą w stanie obsłużyć potoki pasażerskie na nim. Można oczywiście (w stałym układzie linii) zwiększyć częstotliwość "4" i "24" do f~7,5, jednak po pierwsze ograniczona jest przepustowość ciągów, a po drugie zatrudnić wówczas trzeba byłoby więcej motorniczych, którym należy godnie zapłacić. Załóżmy 20 dodatkowych motorniczych (w zależności od rozkładów jazdy powinno wystarczyć) * 9000 złotych (koszty pracodawcy) * 12 miesięcy * 50 lat. Wychodzi 108 milionów złotych. Różnica w cenie zakupu tramwaju 33-metrowego, a ponad 40-metrowego to obecnie 5,742 milionów złotych, czyli zamiast zatrudniać 20 dodatkowych motorniczych, można zakupić 19 dłuższych tramwajów. Oczywiście gdyby tramwaje jeździły dłużej niż 50 lat (obecnie najstarsze eksploatowane liniowo w Krakowie mają 66), bilans zmieni się jeszcze bardziej na korzyść dłuższego taboru zamiast zwiększania częstotliwości.Kaszmir pisze: wczoraj, 14:13 i do tego to nieszczęsne skierowanie krótszego taboru na "4". Jeśli "4" w Krakowiakach z f15 jechała wypełniona po drzwi (sam nieraz tego doświadczyłem), to co dopiero mówić o "4" w Lajkonikach i to przy f20.
"20" cierpi trochę przez tabor 26m, a obecnie również skierowanie na ciąg bronowicki.
Z "2", "13" oraz "18" niezbyt jednak było co innego zrobić, a "502" też raczej musiała zostać przekierowana. Szkoda wycofania z ciągu bronowickiego "14" - na pętli Bronowice jeszcze by się zmieściła, a to właśnie jej potoki pasażerskie przejęła "20". Zapewne poszło o oszczędności, jednak teraz f~5 na "20" kosztować będzie jeszcze więcej. Wielka szkoda, jako mieszkaniec ciągu bronowickiego mogę powiedzieć, że te kursy bardziej przydałyby się w innych częściach miasta.Kaszmir pisze: wczoraj, 14:13 Tak, z drugiej strony to nie tylko ciąg bronowicki lecz i obsługa T. Bagatela. A tu zwróć uwagę, że kursów ubyło bardzo dużo bo przez remont zniknęły "2", "13", "14", "18", "502". Trochę też można policzyć "6" bo Piłsudskiego i T. Bagatela również mają wspólne potoki. Wydaje mi się, że wyszło że po prostu nawet obecnie "20" nie daje rady bo zapewniono zbyt małą rekompensatę za te wszystkie zabrane linie. Pewnie gdyby istniała hipotetyczna pętla w rejonie Karmelickiej, to tam mogłyby kończyć dodatkowe szczytowe warianty "20". A że nie ma - najbliższa to Bronowice.
