I tu jest właśnie sedno sprawy, ponieważ uczciwi ludzie z reguły do polityki, nawet samorządowej, nie wchodzą. Od lat w każdych wyborach głosuje się przeważnie na "mniejsze zło" i właśnie tym mniejszym złem dla większości mieszkańców Krakowa był i jest Miszalski. Można mieć wiele zastrzeżeń co do jego sprawowania władzy nad miastem, jednak lepszego kandydata w 2024 roku nie było i prawdopodobnie do 2029 roku taki się nie pojawi.Kierman pisze: 05 sty 2026, 12:28 A wolałbyś dostać Tyfusa czy Polio? Bo ja wybieram wariant trzeci, wolę być zdrowy. I odpowiadając na Twoje pytanie wybieram opcję nr 3 tj. uczciwy człowiek
Krakowska polityka
-
Bayer2003
- Pomiarowiec
- Posty: 2081
- Rejestracja: 21 lut 2020, 13:10
- Lokalizacja: Bronowice-Widok
- Polubił: 18 razy
- Otrzymał polubienie: 26 razy
Re: Krakowska polityka
https://www.petycjeonline.com/niedlakrotkichtramwajow - Nie dla kolejnych krótkich tramwajów w Krakowie
-
Ankin
- Specjalista
- Posty: 450
- Rejestracja: 05 lut 2025, 16:28
- Polubił: 48 razy
- Otrzymał polubienie: 55 razy
Re: Krakowska polityka
Jesteś pewien swojej socjologiczno-politycznej analizy?
Frekwencja w wyborach samorządowych na naszym lokalnym podwórku, d... za przeproszeniem nie urwała, zarówno w pierwszej jak i drugiej turze.
Zaś elektorat Miszalskiego był zmobilizowany "siłą rozpędu" swoich idolii po wygranych wyborach parlamentarnych - "elyta" z Wiejskiej jeszcze wówczas wystarczająco nie napluła swoim wyborcom w twarz, niezrealizowaniem swoich 100 konkretów itd. Ogólnie ciągle mieli swój "miesiąc miodowy".
Trzy grosze do politycznej układanki, dorzuciła osoba Pani Wassermann, o której wspomniał m. in. kolega @Kierman co też na pewno miało jakiś wpływ na % poparcia dla obecnego króla Krakowa.
Pozostała część społeczeństwa, która ma po dziurki w nosie politycznej nawalanki, wybrała trzecią opcję i odpuściła sobie uczestnictwo w wyborach, co zupełnie mnie nie dziwi.
Nie głosowali za, nie głosowali przeciw, po prostu nie głosowali wcale i to wbrew medialnym zaklęciom też jest dokonanie wyboru.
Frekwencja w wyborach samorządowych na naszym lokalnym podwórku, d... za przeproszeniem nie urwała, zarówno w pierwszej jak i drugiej turze.
Zaś elektorat Miszalskiego był zmobilizowany "siłą rozpędu" swoich idolii po wygranych wyborach parlamentarnych - "elyta" z Wiejskiej jeszcze wówczas wystarczająco nie napluła swoim wyborcom w twarz, niezrealizowaniem swoich 100 konkretów itd. Ogólnie ciągle mieli swój "miesiąc miodowy".
Trzy grosze do politycznej układanki, dorzuciła osoba Pani Wassermann, o której wspomniał m. in. kolega @Kierman co też na pewno miało jakiś wpływ na % poparcia dla obecnego króla Krakowa.
Pozostała część społeczeństwa, która ma po dziurki w nosie politycznej nawalanki, wybrała trzecią opcję i odpuściła sobie uczestnictwo w wyborach, co zupełnie mnie nie dziwi.
Nie głosowali za, nie głosowali przeciw, po prostu nie głosowali wcale i to wbrew medialnym zaklęciom też jest dokonanie wyboru.
-
Bayer2003
- Pomiarowiec
- Posty: 2081
- Rejestracja: 21 lut 2020, 13:10
- Lokalizacja: Bronowice-Widok
- Polubił: 18 razy
- Otrzymał polubienie: 26 razy
Re: Krakowska polityka
To prawda, spora część mieszkańców Krakowa uznała, że wszyscy kandydaci są beznadziejni i nie warto głosować na żadnego z nich. Świadczy to wyłącznie o jakości lokalnej sceny politycznej (chociaż we Wrocławiu frekwencja wyglądała jeszcze gorzej).Ankin pisze: 05 sty 2026, 13:04 Jesteś pewien swojej socjologiczno-politycznej analizy?
Frekwencja w wyborach samorządowych na naszym lokalnym podwórku, d... za przeproszeniem nie urwała, zarówno w pierwszej jak i drugiej turze.
Pozostała część społeczeństwa, która ma po dziurki w nosie politycznej nawalanki, wybrała trzecią opcję i odpuściła sobie uczestnictwo w wyborach, co zupełnie mnie nie dziwi.
Nie głosowali za, nie głosowali przeciw, po prostu nie głosowali wcale i to wbrew medialnym zaklęciom też jest dokonanie wyboru.
Częściowo może i masz rację, jednak w wyborach samorządowych przynależność partyjna ma znacznie mniejsze znaczenie niż w jakichkolwiek innych.Ankin pisze: 05 sty 2026, 13:04 Zaś elektorat Miszalskiego był zmobilizowany "siłą rozpędu" swoich idolii po wygranych wyborach parlamentarnych - "elyta" z Wiejskiej jeszcze wówczas wystarczająco nie napluła swoim wyborcom w twarz, niezrealizowaniem swoich 100 konkretów itd. Ogólnie ciągle mieli swój "miesiąc miodowy".
Po prostu Małgorzata Wassermann z dwojga złego wolała kandydata z przeciwnej partii niż lewicowego populistę. Był to typowy przykład wyboru "mniejszego zła", chociaż nie przeceniałbym tej decyzji - Wassermann nie była przecież kandydatką w tych wyborach.Ankin pisze: 05 sty 2026, 13:04 Trzy grosze do politycznej układanki, dorzuciła osoba Pani Wassermann, o której wspomniał m. in. kolega @Kierman co też na pewno miało jakiś wpływ na % poparcia dla obecnego króla Krakowa.
https://www.petycjeonline.com/niedlakrotkichtramwajow - Nie dla kolejnych krótkich tramwajów w Krakowie
-
Ankin
- Specjalista
- Posty: 450
- Rejestracja: 05 lut 2025, 16:28
- Polubił: 48 razy
- Otrzymał polubienie: 55 razy
Re: Krakowska polityka
Twoje słowa to najlepszy dwód na słuszność percepcji @Kiermana, który chce uczciwego kandydata a nie wyboru pomiędzy Tufusem a Polio.Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 13:16 To prawda, spora część mieszkańców Krakowa uznała, że wszyscy kandydaci są beznadziejni i nie warto głosować na żadnego z nich. Świadczy to wyłącznie o jakości lokalnej sceny politycznej (chociaż we Wrocławiu frekwencja wyglądała jeszcze gorzej).
Jeżeli osoba x nie zalicza się do tzw. żelaznego elektoratu jednej z głównych partyjek telewizyjnych, to w zdecydowanej większości przypadków w odniesieniu do wyborów samorządowych nie ma na kogo głosować...
Zgadzam się, co nie zmienia faktu że nie brakuje również ludzi którzy jeżeli widzą jak do ich miasta przyjeżdża jeden bądź drugi "wybitny" z sejmu i robi "reklamę" kandydatowi którego popiera on i jego partia, to zdrowy rozsądek wręcz krzyczy w twojej głowie: "odpuść, to nie twój cyrk i nie twoje małpy"Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 13:16 Częściowo może i masz rację, jednak w wyborach samorządowych przynależność partyjna ma znacznie mniejsze znaczenie niż w jakichkolwiek innych.
Dla mnie ww. postawa to najlepszy dowód na prawdziwość obiegowego powiedzenia: "PIS-PO, jedno zło".Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 13:16 Po prostu Małgorzata Wassermann z dwojga złego wolała kandydata z przeciwnej partii niż lewicowego populistę. Był to typowy przykład wyboru "mniejszego zła", chociaż nie przeceniałbym tej decyzji - Wassermann nie była przecież kandydatką w tych wyborach.
Dziwnym trafem partie/osoby, które w telewizorku prowadzą ze sobą nieustanną nawalankę, potrafią się w subtelny sposób zjednoczyć w obliczu wspólnego wroga.
Retorycznie zapytam - czemu Pani Wasserman nie zachowała swoich poglądów odnośnie Pana Gibały, dla samej siebie?
Popieranie kogoś kto maluje sobie na czole 8 gwiazdek, których to symbol bezpośrednio uderza w partię z której się wywodzi ww. osoba, wygląda w moich oczach naprawdę słabo, ale biorę pod uwagę, że jako ktoś nieskażony bezpośrednim taplaniem się w tym za przeproszeniem politycznym szambie, mogę inaczej patrzeć na pewne rzeczy i to co mi wydaje się niepojęte w świecie wyznawanych przeze mnie zasad i wykształconego przez dekady kręgosłupa moralnego, w środowiskach rządzących naprzemiennie Polską i jej miastami, jest czymś naturalnym.
-
Kierman
- Ekspert
- Posty: 638
- Rejestracja: 20 lut 2022, 9:44
- Polubił: 5 razy
- Otrzymał polubienie: 13 razy
Re: Krakowska polityka
W dużych miastach to już dawno się zmieniło i wybory wyglądają podobnie jak ogólnopolskie tj. głosuje się emocjami na partię, a raczej przeciw jakiejś. Chyba nie sądzisz, że przytoczeni przez Ciebie Wrocławianie są aż tak durni, że drugi raz wybrali Sutryka? Zadziałał mechanizm głosowania na partię, a on był wspierany przez komitet KO.Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 13:16 Częściowo może i masz rację, jednak w wyborach samorządowych przynależność partyjna ma znacznie mniejsze znaczenie niż w jakichkolwiek innych.
Mylisz się. Wassermann broniła układu i betonu, a nie mniejszego zła. Obojgu tym plemionom politycznym polaryzacja jest na rękę i nie oddadzą władzy i wzajemnych korzyści, na które ciężko pracowali ponad 20 lat.Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 13:16 Po prostu Małgorzata Wassermann z dwojga złego wolała kandydata z przeciwnej partii niż lewicowego populistę. Był to typowy przykład wyboru "mniejszego zła", chociaż nie przeceniałbym tej decyzji - Wassermann nie była przecież kandydatką w tych wyborach.
-
Bayer2003
- Pomiarowiec
- Posty: 2081
- Rejestracja: 21 lut 2020, 13:10
- Lokalizacja: Bronowice-Widok
- Polubił: 18 razy
- Otrzymał polubienie: 26 razy
Re: Krakowska polityka
Pytanie który z kandydatów w 2024 roku nie był chociażby popierany przez żadną z partii? Chyba jedynie Hareńczyk, który zresztą zajął ostatnie miejsce z wynikiem poniżej 1%.Ankin pisze: 05 sty 2026, 13:33 Zgadzam się, co nie zmienia faktu że nie brakuje również ludzi którzy jeżeli widzą jak do ich miasta przyjeżdża jeden bądź drugi "wybitny" z sejmu i robi "reklamę" kandydatowi którego popiera on i jego partia, to zdrowy rozsądek wręcz krzyczy w twojej głowie: "odpuść, to nie twój cyrk i nie twoje małpy"
Zachowanie Małgorzaty Wassermann (która wolała poprzeć kandydata najbardziej wrogiej sobie partii) świadczy jedynie o tym jak fatalnym kandydatem dla miasta był Łukasz Gibała.Ankin pisze: 05 sty 2026, 13:33 Retorycznie zapytam - czemu Pani Wasserman nie zachowała swoich poglądów odnośnie Pana Gibały, dla samej siebie?
Popieranie kogoś kto maluje sobie na czole 8 gwiazdek, których to symbol bezpośrednio uderza w partię z której się wywodzi ww. osoba, wygląda w moich oczach naprawdę słabo, ale biorę pod uwagę, że jako ktoś nieskażony bezpośrednim taplaniem się w tym za przeproszeniem politycznym szambie, mogę inaczej patrzeć na pewne rzeczy i to co mi wydaje się niepojęte w świecie wyznawanych przeze mnie zasad i wykształconego przez dekady kręgosłupa moralnego, w środowiskach rządzących naprzemiennie Polską i jej miastami, jest czymś naturalnym.
Mogła też ona mieć własne interesy w prezydenturze Miszalskiego. Polaryzacja jest na rękę obydwóm największym partiom, jednak dlaczego przez tyle lat się ona utrzymuje? A no dlatego, że nikt realnie nie jest w stanie tej polaryzacji zaszkodzić (a poprzeczka nie jest wysoko zawieszona).Kierman pisze: 05 sty 2026, 13:59 Mylisz się. Wassermann broniła układu i betonu, a nie mniejszego zła. Obojgu tym plemionom politycznym polaryzacja jest na rękę i nie oddadzą władzy i wzajemnych korzyści, na które ciężko pracowali ponad 20 lat.
Podczas wyborów samorządowych we Wrocławiu środowisko KO się podzieliło - pewna jego część poparła Sutryka, a inni namawiali do głosowania na Izabelę Bodnar. Sutryk ostatecznie wygrał jako "mniejsze zło" - głównie dlatego, że pomiędzy turami okazało się, że mąż Izabeli Bodnar masowo sprowadzał na Dolny Śląsk niebezpieczne śmieci. I naprawdę słysząc o tym jak zarządzany jest Wrocław, nie uważam żeby w Krakowie Miszalskiego działo się szczególnie źle. Są nieprawidłowości, jednak mogło być dużo gorzej.Kierman pisze: 05 sty 2026, 13:59 W dużych miastach to już dawno się zmieniło i wybory wyglądają podobnie jak ogólnopolskie tj. głosuje się emocjami na partię, a raczej przeciw jakiejś. Chyba nie sądzisz, że przytoczeni przez Ciebie Wrocławianie są aż tak durni, że drugi raz wybrali Sutryka? Zadziałał mechanizm głosowania na partię, a on był wspierany przez komitet KO.
https://www.petycjeonline.com/niedlakrotkichtramwajow - Nie dla kolejnych krótkich tramwajów w Krakowie
-
Ankin
- Specjalista
- Posty: 450
- Rejestracja: 05 lut 2025, 16:28
- Polubił: 48 razy
- Otrzymał polubienie: 55 razy
Re: Krakowska polityka
Ludzie głosują emocjami. O czym wspomniał @Kierman. Wynik Hareńczyka to najlepsze potwierdzenie.Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 14:34 Pytanie który z kandydatów w 2024 roku nie był chociażby popierany przez żadną z partii? Chyba jedynie Hareńczyk, który zresztą zajął ostatnie miejsce z wynikiem poniżej 1%.
Chcę być dobrze zrozumiany - chodzi mi o to ile % poparcia dostają osoby nie związane z głównymi partyjkami (kiedyś albo obecnie).
I nagle robi zwrot o 180 stopni i popiera człowieka z innej, wrogiej swojemu obozowi partyjnemu ekipy, bo chce dobrze dla Krakowa i jego mieszkańców?Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 14:34 Zachowanie Małgorzaty Wassermann (która wolała poprzeć kandydata najbardziej wrogiej sobie partii) świadczy jedynie o tym jak fatalnym kandydatem dla miasta był Łukasz Gibała.
Bo jest to na rękę obu ww. "zwaśnionym" w telewizorku obozom politycznym.Bayer2003 pisze: 05 sty 2026, 14:34 [...] Polaryzacja jest na rękę obydwóm największym partiom, jednak dlaczego przez tyle lat się ona utrzymuje?
@Kierman, już to wyjaśnił w jednym ze swoich poprzednich postów.
Jak widzisz taka polityka działa.
Osoba twardo stąpająca po ziemi, która nie wydzierżawiła swojego mózgu innym, odda głos na człowieka, który nie jest umoczony w żadne partyjne bagno albo zwyczajnie oleje uddział w wyborach, które i tak nic nie zmienią.
Pozostała reszta w wyniku impulsu, presji znajomych, mediów itd. pójdzie oddać głos na człowieka x czy y, bo się ładnie uśmiecha.
I tak to się kręci od lat.
-
Bayer2003
- Pomiarowiec
- Posty: 2081
- Rejestracja: 21 lut 2020, 13:10
- Lokalizacja: Bronowice-Widok
- Polubił: 18 razy
- Otrzymał polubienie: 26 razy
Re: Krakowska polityka
Bo uważa, że będzie to dla miasta (i być może także osobiście dla niej) mniejsze złoAnkin pisze: 05 sty 2026, 15:10 I nagle robi zwrot o 180 stopni i popiera człowieka z innej, wrogiej swojemu obozowi partyjnemu ekipy, bo chce dobrze dla Krakowa i jego mieszkańców?![]()
Częściowo też, ale także dlatego, że mniejsze komitety często wcale nie są dla wyborców bardziej atrakcyjne od tych największych. Miszalskiemu wiele można zarzucić, jednak czy w 2024 roku dało się wybrać lepszego kandydata? Niestety nie wydaje mi się.Ankin pisze: 05 sty 2026, 15:10 Bo jest to na rękę obu ww. "zwaśnionym" w telewizorku obozom politycznym.
https://www.petycjeonline.com/niedlakrotkichtramwajow - Nie dla kolejnych krótkich tramwajów w Krakowie
-
scyzor663
- Specjalista
- Posty: 464
- Rejestracja: 10 lis 2023, 9:36
- Polubił: 16 razy
- Otrzymał polubienie: 46 razy
Re: Krakowska polityka
Po prostu Miszalski oznaczał brak zmian (jest jak jest i wiemy jak będzie), a Gibała zmiany (tylko nikt nie wie czy na lepsze czy na gorsze). Mieszkańcy więc zostali przy "ch***** ale jednakowo".
Re: Krakowska polityka
Wyobraźmy sobie też, że inny kandydat niż Aleksander Miszalski zostałby prezydentem, kiedy większość w Radzie ma KO. Obstawiam wzajemne blokowanie inicjatyw, uchwały Rady niektóre nieodpowiedzialne, byle tylko przywalić w prezydenta, tarcia przy budżecie, parcie na referendum. W końcu zauważcie, że jakoś mało kto ma pretensje do Rady Miasta za pewne uchwały, a zawsze dostaje w nos prezydent, który co najwyżej proponuje uchwały, a później realizuje decyzje Rady.
Odnośnie ewentualnego referendum ws. odwołania obecnego prezydenta - nawet jeśli podpisy zostaną zebrane, zapewne nie będzie frekwencji. Z prostego powodu - a kto w zamian? Niby najbardziej rozpoznawalny jest Gibała, ale dalej.. nikt. Ani PiS, ani Konfederacja nie mają nikogo znanego związanego z Krakowem i poważnego. Nota bene oni mają jakichkolwiek aktywistów godnych zaufania, o ile w ogóle mają kogokolwiek w terenie?
Odnośnie ewentualnego referendum ws. odwołania obecnego prezydenta - nawet jeśli podpisy zostaną zebrane, zapewne nie będzie frekwencji. Z prostego powodu - a kto w zamian? Niby najbardziej rozpoznawalny jest Gibała, ale dalej.. nikt. Ani PiS, ani Konfederacja nie mają nikogo znanego związanego z Krakowem i poważnego. Nota bene oni mają jakichkolwiek aktywistów godnych zaufania, o ile w ogóle mają kogokolwiek w terenie?
-
canoe_bart
- Znawca
- Posty: 132
- Rejestracja: 23 lis 2024, 14:48
- Polubił: 24 razy
- Otrzymał polubienie: 16 razy
- Kontakt:
Re: Krakowska polityka
Co do pana Hareńczyka jeszcze - oficjalnie startował ze swojego własnego komitetu, jednak tajemnicą poliszynela jest fakt, że za nim stali ludzie skłóceni z Konfederacją, czyli głównie PolExit Stanisława Żółtka.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: damian_krk2 i 0 gości
