LLoan pisze: wczoraj, 11:57
Zarobki powinny być przede wszystkim adekwatne do jakości wykonywania usług i stanu finansowego spółki, a w tym przypadku wcale tak kolorowo nie jest. Warto mieć na uwadze, że Prezes MPK jest najlepiej zarabiającym w swojej branży w całej Polsce. Ale przyznaję rację, cięciem zarobków pojedynczych osób budżetu nie naprawimy, dużo ważniejsze jest to, kto te stanowiska piastuje.
Odnośnie samego zarządzania, to z punktu widzenia tego, jak działa spółka, to raczej źle nie jest. Powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobrze.
Oczywiście można mieć uwagi pod kątem tego, jak wygląda KMK w Krakowie itd., i że "MPK powinno zrobić to i to, aby dla pasażerów było lepiej", niemniej oceniamy to z punktu widzenia pasażera, a zarząd ma obowiązek dbać o interes spółki. I to nie w interesie zarządu jest np. wysłanie dłuższego taboru na daną linię, tylko w interesie organizatora i właściciela, aby spółka to zrobiła
I żeby być dobrze zrozumianym:
- tak, są nierzadko sytuacje, że na różne stanowiska publiczne trafiają ludzie bez kompetencji itd. - i to jest jak najbardziej naganne i tak nie powinno być (nie piję tutaj konkretnie do Krk, mówią o PL jako takiej);
- niemniej, jeśli chcemy mieć na tych stanowiskach ludzi sensownych (a nierzadko tacy są), to zarobki muszą być konkurencyjne rynkowo.
I teraz będąc przy samych zarobkach, nie wydaje mi się, aby zarobki rzędu 20k+ netto dla osoby pełniącej stanowisko prezesa spółki zatrudniającej ponad 2000 osób, w drugim największym mieście w PL, były jakieś mega wygórowane
Bayer2003 pisze: wczoraj, 12:33
Jeżeli taki wiceprezes wykonywałby swoją pracę rzetelnie, wykorzystanie taboru 40m+ oraz 33m wynosiłoby po 85%, a 20-metrowe E1 nie wyjeżdżałyby wcale, zarobki na poziomie kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie nie byłyby skandalem, ponieważ rzetelna praca wiceprezesa sprawiałaby zadowolenie tysięcy pasażerów. Jeżeli jednak wykorzystanie najdłuższego taboru wynosi 28/44 (64%), a solówki E1 oraz podwójne Konstale jeżdżą liniowo, nawet minimalna krajowa to za dużo, ponieważ wykonywana przez niego praca jest od A do Z spartaczona. Równie dobrze każdy motorniczy mógłby wyjeżdżać z zajezdni losowym tramwajem, na który ma uprawnienia - nie zdziwiłbym się, jakby wówczas rozdział taboru wcale nie wyglądał gorzej (w końcu który motorniczy dobrowolnie wybierze solówkę E1?).
Mówiąc trochę brutalnie, w interesie prezesa i spółki nie jest wykorzystanie 40m+ na 85%, tylko raczej dożynanie starego taboru

W "interesie" MPK jest w sumie to, aby taki tabor jak najmniej jeździł, bo zapewne generuje największe koszty przy tych samych przychodach
Owszem, wykorzystanie 40m+ na 80-85% jak najbardziej powinno mieć miejsce, i jest to w interesie pasażerów oraz organizatora transportu. Tutaj natomiast kłania się kwestia, w jaki sposób skonstruowana jest umowa z przewoźnikiem oraz czemu nierzadko ogon macha psem
Wydaje mi się, że mylisz tu trochę pojęcia i odpowiedzialność, bo zarząd przede wszystkim reprezentuje interesy spółki i działa zgodnie m.in. z ksh, a nie zgodnie z interesami pasażerów.