Jednocześnie korki w Krakowie są tak ogromne, że w ciągu dnia często szybciej jest dojść do pracy pieszo, niż próbować przedostać się samochodem z jednego krańca miasta na drugi. Żyję w Krakowie od 2017 roku, a znam to miasto od 47 lat i odkąd sięgam pamięcią, główne drogi dojazdowe i przelotowe wciąż mają po dwa pasy ruchu. Uważam to za skandal.
Polska jest członkiem Unii Europejskiej od 2004 roku. Przez ponad 20 lat żadnej władzy – niezależnie od opcji politycznej (to nie ma dla mnie kompletnie żadnego znaczenia) – nie udało się zrealizować realnych inwestycji infrastrukturalnych w postaci estakad czy dodatkowych pasów ruchu na kluczowych wjazdach i wyjazdach z Krakowa, w szczególności w kierunku Warszawy i Zakopanego. Mieszkałem wiele lat w UK i tam kiedy jest remont, załogi pracują na 3 zmiany 24h, aby jak najszybciej zakończyć prace i ułatwić mieszkańcom poruszanie się po mieście, a w Krakowie? Jeżeli jest remont Mostu Grunwaldzkiego np. to o godzinie 17 w piątek nie zobaczysz już żadnego pracownika, bo ten of course rozpoczął już weekend, przez co prace trwają tu miesiącami, zupełny never ending story!
Uh... Takie trochę pojmowanie transportu "na chłopski rozum" z lat 2000...